poniedziałek, 9 maja 2011

Secesyjne krzesła

         Około 1,5 roku temu stałam się szczęśliwą posiadaczką dwóch secesyjnych krzeseł i szafki. Może zacznę od tego, że pewnego razu jechałam sobie z zamiarem nabycia szafy. Szafa może i piękna, ale nie za te pieniądze, jakich żądał właściciel, zważywszy na to, że korniki było słychać już na klatce schodowej. Nie chcąc wracać z niczym postanowiłam nabyć małą szafkę i owe krzesła. Stan krzeseł jako tako nie był zły, ale kolor a tym bardziej lakier(!) no i też tapicerka nie przemawiały za tym, aby je wstawić do pokoju. Tak, więc powędrowały do warsztatu.
         A tu przeszły najpierw usuwanie lakieru. Wróć! Najpierw odleżały swoje (albo i odstały) , potem przeszły usuwanie lakieru, potem znowu odleżały znaczy sie odstały, aż w końcu przyszła kolej na szlifowanie. Będąc niechętna do stosowania machin elektrycznych czyniłam to ręcznie. Szlifowanie to chyba najgorszy etap no przynajmniej dla mnie :) Za to woskowanie wręcz przeciwnie, uwielbiam zapach wosku mogłabym woskować w nieskończoność. Po tych zabiegach zabrałam się za siedzenia. W mych myślach pojawiało się połączenie brązu i szarości, dlatego zdecydowałam się na len, naturalny surowy len, wykończony ozdobnym sznurkiem.

Teraz pozostaje tylko znaleźć dla nich widoczne miejsce w chałupie... a może sprzedać?! Sama nie wiem.







Krzesła miały parę ubytków w drewnie, które zaszpachlowałam, a w przybliżeniu wygląda to właśnie tak jak na zdjęciu poniżej.



         Nie będę ukrywać, że nie inspirowałam się pracami pewnych zdolnych Pań, które w tej chwili pozdrawiam, jeśli kiedyś tu zajrzą :)

wtorek, 3 maja 2011

Kabaret

          Właśnie wróciłam ze wsi do miasta, czyli z miejscowości mego lubego do mojej. Pogoda w majówkę szału nie zrobiła, ale za to ja zrobiłam szalenie udany zakup... Mały kabaret, a raczej sama podstawa, bo niestety nie posiada buteleczek. Ale za to sygnowany – christofle ! O!

          Mała rzecz a cieszy. Mam nadzieję, że podczas moich kolejnych zakupów uda mi się skompletować pojemniki. Trochę go podrasowałam no i prezentuje się tak jak na poniższych zdjęciach.






         Nie byłabym sobą gdybym nie dodała, że zastawa stołowa tej francuskiej manufaktury użytkowana jest na najwytworniejszych stołach od ponad 170 lat :)